top of page
  • Zdjęcie autoraMichał Makowski

Sir Shackleton czyli LESSON LEARNED

Zaktualizowano: 27 kwi 2023


Statystycznie, niespełna 1/3 projektów kończy się sukcesem, ponad połowa boryka się z trudnościami, a pozostałe kończą się porażką. W każdym z projektów pojawiają się wyzwania i problemy, z którymi uczestnicy projektów radzą sobie w lepszy lub gorszy sposób. Co zrobić, żeby w następnym projekcie lepiej wykorzystać szansę lub uniknąć błędu? Odpowiedź na to pytanie jest prosta: lessons learned, czyli wyciągnąć wnioski z doświadczeń. Hasło znane, ale czy wykorzystane?


Historia wyprawy kierowanej przez Sir Shackletona może pomóc nam dziś znajdować podpowiedzi, jak wykorzystywać nasze postawy, umiejętności w procesie transgresji w naszym życiu, naszych zadaniach, zespołach i organizacjach.


Ernest to imię pochodzenia germańskiego. Wywodzi się od słowa oznaczającego "zapał, walka". Takie też było życie Sir Shackletona, bohatera historii z niezwykłym heroizmem w tle. Ernest Shackleton to wspaniały i charyzmatyczny lider, mogący być dla wielu wzorem działania i poświęcenia w wyjątkowych okolicznościach. Uniósł ciężar odpowiedzialności za życie 27 ludzi - współuczestników wyprawy, która miała całkowicie zmienić ich ducha i życie.


LEKCJA PIERWSZA: MIŁE ZŁEGO POCZĄTKI


Nic nie zapowiadało katastrofy. W grudniu 1914 roku statek Endurance płynął spokojnie po wodach północnej Antarktyki. Życie na statku było mieszanką dyscypliny, rutyny i dobrego samopoczucia panującego wśród załogi. Jednak 20 stycznia 1915 „Endurance” znalazł się w lodowym potrzasku.


Tu pojawia się pierwsza refleksja. Lider szczególnie potrzebny jest wtedy, kiedy wszystko idzie źle, a nie kiedy jest miło, łatwo i przyjemnie.


W zapiskach z pamiętnika stolarza okrętowego McNeish’a czytamy: „dla naukowego przywództwa idealny był Scott; dla szybkiej i wydajnej podróży był Amudsen, ale kiedy jesteś w beznadziejnej sytuacji, kiedy wygląda na to, że nie ma żadnego wyjścia, zegnij swe kolana, padnij na nie i módl się do Shackletona”.


Te notatki pokazują dobitnie, jaką rolę wypełniał nasz bohater. Jednak patrząc i wnioskując o roli lidera – to doskonały przykład liderskiej odpowiedzialności. Ta sytuacja dobrze obrazuje moment największej próby dla lidera. To moment, kiedy sytuacja życiowa (prywatna czy zawodowa) mówi „SPRAWDZAM!”


LEKCJA DRUGA: DUCH ZESPOŁU


24 lutego 1915 Ernest Shackleton podjął decyzję o zakończeniu prób uwolnienia statku. Zdecydował się na przymusowe przezimowanie na pokładzie uwięzionego Endurance do czasu, aż lód otworzy im drogę do kontynuowania wyprawy.

W trosce o morale zespołu, Sir Shackleton koncentrował uwagę swoich ludzi na rzeczach TU i TERAZ. Zdawał sobie sprawę, że prawdziwym wrogiem jest dla nich nuda. Dla zadbania o pozytywne emocje zespołu organizował mecze piłki nożnej.



Pokładał również głęboką wiarę w znaczenie przestrzegania ścisłej rutyny. Intuicyjnie wyczuwał potrzebę, właściwie swoisty głód, strukturalizacji czasu i zadań w życiu swojej załogi. Stąd grafik prac, zadania delegowane, kolejno wyznaczane indywidualne cele.


Nie tylko ciężka, czasami żmudna praca była jego antidotum na obecną sytuację. Sir Shackleton szansę na przetrwanie upatrywał w dbaniu o aktywności, pozwalające zachowywać sprężystość psychiczną jego ludzi. Doceniał również rozrywkę, którą traktował jako odskocznię od trudów i bolączek codziennego życia.


Dlatego ładownia statku zaczęła być nazywana przez załogę Hotelem Ritz. To tu odbywały się konkursy na najlepszy kostium, a wieczory piosenki stały się bardzo popularną forma spędzania czasu. Sam Shackelton zdobywał nagrody w rankingu na najgorszego piosenkarza podczas wielu z nich.



To pokazuje jak ważna jest rola lidera, którą może tylko wypełnić osoba, mająca odpowiednie poczucie wartości, realną samooceną i - w konsekwencji tego - odpowiedni dystans do siebie samego.


Ile razy spotykaliśmy się z szefami, którzy nie są w stanie funkcjonować w pracy inaczej, jak tylko w stanie RODZICA NORMATYWNEGO, dla którego korzystanie ze swoich zasobów DZIECKA WOLNEGO byłoby zbyt infantylne i nie na miejscu?! A przecież to właśnie taka postawa Ernesta Shackletona utrzymywała jego ludzi na duchu i mocno zbliżała ich do swojego szefa.


LEKCJA TRZECIA: LIDER IDZIE Z PRZODU


Drugie PRAWO CHISHOLMA brzmi: „Jeżeli wszystko idzie dobrze, na pewno wkrótce coś się nie uda”. To prawo brzmi trochę złowieszczo, jednak idealnie pasuje do kolejnych wydarzeń. Dobry nastrój i samozadowolenie załogi zostają zdruzgotane w kwietniu 1915 r. Tony lodu zaczęły wywierać na statek ogromne ciśnienie i go zgniatać. Po 9 miesiącach, mimo nadludzkiego wysiłku i prób ratowania go, sytuacja stawała się beznadziejna. 27 października o godzinie 5 rano Sheckelton wydał rozkaz „OPUŚCIĆ STATEK”.


Dla wszystkich jest jasne. że to koniec wyprawy i trzeba wracać do domu. Jednak załoga nie miała żadnego kontaktu z cywilizacją i nadziei na przyjście pomocy skądkolwiek.

Miała tylko Ernesta Shackletona….

W swoim notatniku Ernest Shackleton zapisał - „proszę Boga, żeby udało mi się doprowadzić całą drużynę do cywilizacji” - widząc, że stoi przed najważniejszym sprawdzianem w jego życiu.

Shackelton chciał bardzo ukryć przed członkami załogi, jak rozpaczliwa była ich sytuacja. Jednak racje żywnościowe kurczyły się niemiłosiernie. W końcu, na lunch przypadał jeden herbatnik i trzy kostki cukru….


Niezwykła charyzma Sir Ernesta Shackletona powodowała, że ludzie codziennie przychodzili i pytali „co mamy robić SZEFIE?”. A on wyznaczał im zadania, a kiedy kończyli znajdował im kolejne… wiedział, że taki wzorzec działania jest niezbędny, żeby nie odejść od zmysłów. Mijało 14 miesięcy ich uwięzienia.


To dzięki jego autorytetowi, zdecydowali się na niebezpieczna przeprawę na Wyspę Słonia i w rezultacie, dotknęli swoimi stopami po raz pierwszy od 16 miesięcy lądu.

To dobitny przykład tego, jaki wpływ ma lider na zespół, kiedy trzeba podejmować trudne decyzje. Jak ważna jest jego postawa, i jakiej pomocy oczekuje od niego zespół.


LEKCJA CZWARTA – HEROIZM, CZYLI JAK WZBUDZAĆ WIELKIE PRAGNIENIA


W swojej książce Heroiczne przywództwo Chris Lowney pisze, że dobry lider działa, opierając się na czterech filarach. Jednym z nich jest heroizm, który autor książki definiuje jako sytuację, w której:

· Lider wyobraża sobie przyszłość, która go inspiruje,

· jest animatorem i protagonistą, co za tym idzie wpływa na przyszłość, kształtując ją raczej niż biernie przyglądając się temu, co wydarza się wokół niego,

· kultywuje magis, (łacińskie słowo oznaczające więcej, bardziej, pełniej), czyli odkrywanie swojej misji życiowej, życia w pełni swoich możliwości, przekraczanie swoich ograniczeń każdego dnia, heroizmu w codzienności.


Nadzieja załogi Endurance była bardzo odległa. Była nią stacja wielorybnicza oddalona o 800 mil.

Shackleton postanowił podjąć się niemal samobójczej misji. Wraz z 5 innymi towarzyszami, w małej i ciasnej łódeczce, postanowił sprowadzić pomoc. Na przekór porywistym wiatrom i falom, mimo chłodu i niebezpieczeństwa. Pozostawiając 22 mężczyzn, którzy z nadzieją oczekiwali powrotu szefa w ciągu najbliższych tygodni…



Samobójcza wyprawa udaje się – dobijają do wybrzeża Georgii Południowej. Okropnie słaby i wycieńczony Shackleton jest zobligowany do kolejnego bohaterskiego wysiłku. Wraz z 2 mężczyznami decyduje się przejść góry, by dojść do bazy polarników. Bez map, bez doświadczenia. Mając tylko swoją liderską intuicję, że tak trzeba, oraz zapał i upór za swój jedyny ekwipunek.


20 maja 1916 r. o godzinie 4 po południu, trzech brudnych mężczyzn, odzianych w strzępy ubrań, pod przewodnictwem Sir Ernesta Shackletona, dotarło do wioski wielorybniczej.

Zaledwie po trzech dniach, niezwłocznie wyruszyli wraz z ekipa ratowniczą po pozostałych towarzyszy. Wyruszyli, nie wiedząc ilu z nich przeżyło…


EPILOG – LEKCJA OSTATNIA


Na sam koniec przychodzi mi jedna myśl. Myśl, z perspektywy wydarzeń, które miały miejsce z udziałem załogi statku Endurance. Co sprawia, że ludzie przekraczają własne granice? Co sprawia, że transgresja w naszym życiu jest możliwa? I pewnie nie znajdę wszystkich czynników wpływających i stanowiących odpowiedź, jednak jeden aspekt jest niezwykle ciekawy. Jest to rola lidera w trudnym momencie, jego postawa, nastawienie, jego przykład.



Wspomniany Chris Lowney w książce Heroiczne przywództwo, to zadanie współczesnego lidera nazywa: podejście do innych z pozytywnym i pełnym miłości nastawianiem. Mówiąc wprost, trudno być liderem, kiedy NIE KOCHASZ LUDZI. Nie można być liderem, który pociągnie za sobą w nieznane ludzi, kiedy ONI NIE CZUJĄ TEJ MIŁOŚCI, KTÓRĄ MASZ DO INNYCH. Bez tego nastawienia na pewno można być świetnym specjalistą, ekspertem, fachowcem. Jednak, żeby dawać wsparcie, wlewać nadzieję w serca zespołu, żeby prowadzić ich przez te turbulentne, niepewne czasy, lider musi obdarzać innych RELACJĄ, UCZUCIEM i ODDANIEM.



W sierpniu 1916 roku wszyscy członkowie załogi wycieńczeni, ale żywi, czekali na powrót Shackletona. Czekali z jedyną rzeczą, która dawała im nadzieją: z tlącą się wiarą w sercu na powrót ich szefa. Stali wszyscy na brzegu, wpatrując się w płynącą po nich łódź, na której stał Sir Ernest Shackleton. Szef, który wrócił, aby zabrać ich do domu.




72 wyświetlenia
bottom of page